Eksplozja w Gdańsku. Około godziny 5 rano nieznani sprawcy wysadzili bankomat przy ulicy Warszawskiej. Na początku tygodnia do podobnych zdarzeń doszło w Kielcach i Starachowicach. I choć policjanci oficjalnie nie chcą łączyć zdarzeń na Pomorzu czy w południowej Polsce, to kryminalni uważają, że za serią „wybuchowych bankomatów”, stoją ci sami bandyci. A przynajmniej dzielący się między sobą informacjami, na temat techniki.
Wysadzenie bankomatu w Gdańsku to już kolejny taki przypadek w ostatnim czasie. Na miejscu, przy supermarkecie na ulicy Warszawskiej, od rana pracują policjanci. Nie wiadomo, jaką kwotę zrabowali sprawcy.
Wybuchowa seria
Do pierwszych wybuchów doszło w 2010 roku w niewielkiej miejscowości Bojano, chwilę później w Suchym Dębie. Po dwóch latach przerwy, nową serię rozpoczęła Gdynia, ostatnio Starachowice i Kielce. Wszędzie scenariusz wyglądał tak samo. W nocy, do wcześniej obserwowanego bankomatu podjeżdżała grupa osób i pod osłoną nocy niszczyła go za pomocą ładunków wybuchowych. Najprawdopodobniej detonując wcześniej wpompowany do środka gaz.
- Eksplozja była na tyle silna, że wszystkich postawiła na nogi - mówi serwisowi NaSygnale.pl pan Marcin, świadek zdarzenia, do którego doszło w Kielcach. - To było ok. 4 rano, ale nigdy czegoś takiego nie słyszałem. Myślałem, że wojna idzie. Jak wychyliłem się przez okno, to widziałem tylko porozrzucane elementy bankomatu i uciekających ludzi. Ale bez szczegółów, bo bardzo ciemno było, a ja zaspany. Żona też kazała mi wracać do drugiego pokoju, żeby mi się coś nie stało.
- W ten sposób bankomat został doszczętnie zniszczony. Elementy bankomatu, mniejsze lub większe, zostały rozrzucone do kilkudziesięciu metrów. W tej wstępnej fazie zależało nam na tym, żeby sprawdzić, czy nikomu nic się nie stało. W Kielcach żadna osoba nie ucierpiała. Oczywiście teren został sprawdzony przez pirotechnika - mówi dla NaSygnale.pl podkom. Grzegorz Dudek, rzecznik prasowy świętokrzyskiej policji.
Eksplozja była tak silna, że poza pancernym bankomatem, zniszczona została również ściana oraz drzwi wejściowe do hipermarketu.
- O dokładnym sposobie działania nie chcemy mówić, ale niewątpliwie była to silna eksplozja. Działania sprawców było ukierunkowane na pozyskanie z niego pieniędzy. Na teraz nie mamy szczegółów co do kwoty, która została skradziona – podkom. Grzegorz Dudek, rzecznik prasowy świętokrzyskiej policji.
Za każdym razem ze zdewastowanego bankomatu ginęła znaczna suma pieniędzy. Policjanci i przedstawiciele banków nie chcieli mówić o kwotach, ale szacuje się, że w każdym bankomacie mogło być kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sprawa jest rozwojowa.
Robert Kulig nasygnale.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz